Mój Prąd 6.0 kusi bateriami — sprawdź, kto naprawdę na tym zyska
- Wpis przygotował Grzegorz Brygada
Potrzebujesz pomocy z instalacją grzewczą?
Skontaktuj się z nami, a otrzymasz darmową pomoc lub wycenę naprawienia zaistniałego problemu!
Skontaktuj się terazNa stronie programu pojawił się komunikat „Koniec naboru” po miesiącach rekordowego zainteresowania — setki wniosków i widoczna maksymalna kwota 28 000 zł.
Na co idą pieniądze
Nowa odsłona programu przesuwa akcent: dotacja mocniej faworyzuje magazyny energii niż dopłaty do dodatkowych paneli. Minimalna pojemność kwalifikująca się do dofinansowania to 2 kWh, cena maksymalna przyjęta w rozliczeniach to 6 000 zł za 1 kWh, a maksymalna kwota przeznaczona na baterie wynosi do 16 000 zł. Całkowite wsparcie dla osoby fizycznej może sięgnąć 28 000 zł (w limicie jest do 7 000 zł na PV i do 16 000 zł na magazyny).
Jeśli ktoś chciał składać wniosek elektronicznie, potrzebował profilu zaufanego lub e-dowodu do potwierdzenia tożsamości — to nie jest bajer, tylko warunek formalny.
Jak program zmienia logikę inwestycyjną
W praktyce mechanika dotacji rysuje nowy impuls rynkowy: sprzedawcy i montażyści mają argument „można dostać dotację na baterię”, klient widzi liczbę wniosków i limit 16 000 zł i zaczyna myśleć kategoriami dostępnej gotówki, a nie rzeczywistego zapotrzebowania na magazynowanie. To generuje ryzyko sztucznego popytu — akumulator dobierany pod dotację, nie pod bilans energetyczny domu.
Oznacza to też większe zainteresowanie produktami droższymi w przeliczeniu na 1 kWh pojemności, bo dotacja nadpisuje część ceny. Cena maksymalna 6 000 zł/kWh tworzy punkt odniesienia do kalkulacji opłacalności, ale nie robi za analizę zużycia, strat i kosztów cyklu życiowego baterii.
Z warsztatu
Miałem klienta, który kupił większy akumulator "bo można było" — montaż poszedł szybko, radość była, dokumentacja złożona. Po kilku miesiącach rachunki nie spadły proporcjonalnie do zainwestowanej kwoty, a rzeczywiste korzyści z magazynowania okazały się mniejsze niż obliczenia marketingowe. Taka sytuacja pokazuje, że program działa jak dopalacz zakupów, nie jak doradca techniczny.

Kiedy patrzę na bilans inwestycji, inwestowanie w OZE wciąż ma sens, ale sens liczy się w zwrocie zainwestowanych złotówek, nie w wysokości przyznanej dotacji.
Potrzebujesz pomocy z instalacją grzewczą?
Zadzwoń do Grzegorza Brygady, eksperta ds. montażu i serwisu instalacji grzewczych!
Zadzwoń teraz

0 komentarzy Napisz własny komentarz